Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2011

Tajemnica w ogrodzie

Obraz
Przykro mi to mówić, ale "Zapomniany ogród" zostanie i przeze  mnie zapomniany szybko. Uwielbiam książki o mrocznych rodzinnych sekretach, odkrywanych po latach, o grzebaniu w papierach i sekretach ukrytych na tajemniczych strychach w zakurzonych kufrach. Liczyłam, że ta powieść będzie w sam raz pasować do tego profilu - i niby pasowała, ale... No, zgrabne czytadło to jest, ale nic ponadto. Zachwyciło moja siostrę i mamę, na blogach tez czytałam pochwały, a ja się wyrodziłam. Trudno.
Akcja książki jest zagmatwana i ciężko ją dokładnie streścić. Zasadniczo bohaterkami są jednak trzy kobiety: Eliza Makepeace, żyjąca na początku XX w. autorka baśni, Nell - która z niewyjaśnionych przyczyn jako czterolatka znalazła się samotnie na statku płynącym do Ameryki i po latach szuka swoich korzeni oraz żyjąca współcześnie wnuczka Nell, Cassandra, która próbuje rozwikłać tajemnicę pochodzenia babki. Akcja toczy się w Australii, Ameryce i Anglii, na zmianę współcześnie, w latach 70. oraz n…

Kret w Indiach

Obraz
No, uczucia to mam, szczerze pisząc, mieszane. Swego czasu poniewierał się ten Kret nie tylko po Indiach, ale i po wszystkich blogach, naczytałam się pochwał i spodziewałam się nadzwyczajności. Nadzwyczajności nie było. Było... różnie.
Jeśli chodzi o Indie, to jestem nieco poduczonym laikiem. Tzn. sama nie byłam, ekspertem nie jestem, coś tam wiem, ale nie za dużo. Liczyłam, że relacja osoby, która w Indiach była wielokrotnie, w istotny sposób zwiększy moją wiedzę, ale tak się nie stało. Jakieś 3/4 informacji zawartych w książce jest na tyle podstawowych, że nawet ja je znam. Pozostała ćwiartka jest interesująca.

Poczytałam np. co nieco o Bhutanie, małym, odciętym od cywilizacji zachodniej, ale szczęśliwym kraju. Chętnie będę zgłębiać dalej ten temat. Dowiedziałam się, ile ciekawych rzeczy Hindusi umieją zrobić z - excusez le mot - krowiej kupy. Poznałam parę indyjskich mitów - a o tamtejszej mitologii niewiele wiem. Szczególnie wdzięczna jestem za historię o tysiącu polskich sierot ad…

To nie jest kraj dla samotnych kobiet

Obraz
Sally Gunning Wojna wdowy
The Widows War Muza 2007
ss. 204
Połowa XVIII wieku, mała nadmorska osada na Cape Cod. Zadomowieni w Ameryce biali tworzą tu konserwatywną protestancką wspólnotę. Mieszkańcy żyją głównie z połowów wielorybów - tym też zajmuje się Edward, mąż Lydii Berry. Chciałoby się powiedzieć, że świat staje na głowie, kiedy Edward pewnego dnia z połowu nie powraca, ale właściwie tak nie jest. To prawda, że życie Lydii zupełnie się odmienia, ale wszystko dzieje się według przyjętych zasad i zgodnie z prawem. Majątek Berrych przechodzi na jedynego męskiego krewniaka - zięcia Lydii, a jej przysługuje prawo do korzystania z jednej trzeciej tegoż. Powinna zamieszkać z córką, zięciem i wnukami, zdać się na ich opiekę i czekać na śmierć lub ponowny ożenek. 
Dodajmy, że wdowa Berry nie ma nawet 40 lat. Do tej pory żyła w szczęśliwym związku, we własnym domu (oczywiście wszystko było własnością jej męża, ale jako że mąż był kochający, nie musiała się tym przejmować), bardzo samodzielni…

Jadę sobie palcem po mapie

Obraz
Marzena Filipczak Jadę sobie. Azja.  Przewodnik dla podróżujących kobiet Poradnia K, 2009 audiobook czyta Maria Peszek

Indie mnie fascynują. Ćwiczę jogę, uwielbiam indyjską kuchnię, czytam o ayurwedzie i w ogóle. Wizualnie też mi się podoba. Filmów z Bollywoodu może nie oglądam, ale muzyki zdarza mi się sporadycznie słuchać, a i pokaz tańca chętnie obejrzę. (Swoją drogą, bharatanatyam to najtrudniejszy taniec EVER, a w każdym razie najtrudniejszy, jakiego próbowałam się uczyć. Balet to drobiazg.) A jednak podróż do Indii nigdy nie była moim marzeniem. Żebym się tak miała spakować, wsiąść w samolot i ruszyć... Eee, nie. Za leniwa jestem na to. Koszmarny klimat, choroby, tłok, robale... Za to uwielbiam czytać o ludziach, którzy się do Indii wybrali. Najlepiej, żeby jeszcze zdjęcia były. Pełnia szczęścia. Oni się umęczyli, a ja mam z tego samą przyjemność oglądania, czytania i podziwiania ;)
Nic dziwnego, że złapałam się za "Jadę sobie" Marzeny Filipczak. Ale nie był to powód jedyny. …

Literatura na ekrany! - Mężczyzna w kapturze (część 1).

Obraz
Jedną z moich najukochańszych książek dzieciństwa były "Wesołe przygody Robin Hooda". Posiadałam właśnie tę wersję z obrazka obok, autorstwa Howarda Pyle'a i do dziś jest to dla mnie wersja "najsłuszniejsza". Nie tylko dlatego, że jest najstarsza (1883 r.) i najsłynniejsza - po prostu znałam ją prawie na pamięć i tak się do niej przywiązałam, że nie mogłam się przekonać do wersji innych autorów. To tak, jakby czytać "Dumę i uprzedzenie" autorstwa kogoś innego niż Austen.

Legenda o Robinie ma długie korzenie - pierwsza zachowana wzmianka pochodzi z XV w., a od tej pory powstało kilkaset dzieł na jego temat - nie tylko literackich, ale także filmowych. Do filmów jakoś nie jestem uprzedzona, nie ma dla mnie najlepszej wersji - jest wiele dobrych. Dla inauguracji mojego cyklu chciałam przedstawić Wam najciekawsze, moim zdaniem, ekranizacje. Ponieważ powstało ich sporo, będzie to wpis w odcinkach :) Rzecz jasna wszystkich nie omówię, ale jeśli ktoś jest za…

Niňos de guerra

Obraz
Tak mnie ta książka zaskoczyła, że aż mam problem z ubraniem myśli w słowa.
Historia, którą przedstawia, dotyczy zjawiska "niňos de guerra", czyli dzieci, które w czasie wojny domowej w Hiszpanii, zostały wysłane poza granice kraju z dala od działań wojennych, ale i od rodzin. Dwie siostry, 12-letnia Harmonia i 6-letnia Rosa, to córki komunistycznych bojowników. Rodzice przed udaniem się na pole walki oddają dzieci do sierocińca (tymczasowo). Kiedy konflikt przybiera na sile, dziewczynki wraz z resztą dzieci z sierocińca zostają wysłane do Związku Sowieckiego. Tam żyją w domu dziecka, tęskniąc, ale powoli się aklimatyzując. Po rewolucji przychodzi druga wojna światowa, a po niej zimna wojna i hiszpańscy rodzice z "bloku zachodniego" wydają się być już na zawsze rozdzieleni ze swoimi dziećmi, jednak nie tracą nadziei na połączenie.
Temat bardzo mnie zainteresował, wcześniej nie zetknęłam się w ogóle z informacją o takiej dziecięcej emigracji. Uwielbiam książki pisane …

Nieświęci święci

Obraz
Ostatnio "Trzy żywoty świętych" obrodziły na blogach. Mam i ja ;)
Nie przepadam za opowiadaniami, ale uwielbiam Mendozę, więc byłam ciekawa, co wyjdzie z takiego połączenia. Miło mi poinformować, że Mendoza się obronił i przeczytałam książkę z dużym zainteresowaniem. Wolę jednak jego bardziej kpiarskie dzieła, a tu trudno się doszukać przymrużenia oka - to raczej analiza niejednoznacznych postaw moralnych.

Eduardo Mendoza
Trzy żywoty świętych
Tres vidas de santos
Znak literanova 2011
ss. 184
Mam zastrzeżenie do tytułu - niby Autor w przedmowie wyjaśnia, czemu trzy opowiadania o zupełnie różnej tematyce, pisane na przestrzeni wielu lat, wydano pod takim właśnie wspólnym tytułem, ale nie poczułam się przekonana. Najbardziej trafiło do mnie jego zdanie, że nawet jeśli żadnego z bohaterów nie można uznać za świętego, to w każdym razie ma nadzieję, że nie można ich też nazwać złymi ludźmi. Fakt. Kontrowersyjnymi - można, ale złymi - nie. No, a jako że trudno wydać zbiorek pod tytułem…

Zagubione w rzeczywistości

Obraz
Skoro nie narzekacie na to, że na blogu książkowym pojawiają się wpisy filmowe, to ja to teraz niecnie wykorzystam. Trzy produkcje (2 filmy i 1 miniserial), które ostatnio zrobiły na mnie spore wrażenie - z motywem przewodnim, jak w tytule posta.


Temple Grandin, reż. Mick Jackson, USA 2010 (6/6)
Temple Grandin to prawdziwa postać, która doskonale pasuje do mojego cyklu "Niezwykłe kobiety". Mimo autyzmu została profesorem na Uniwersytecie stanu Kolorado - specjalizuje się w zachowaniach zwierząt, ale także upowszechnia wiedzę na temat autyzmu. Temple miała typowe cechy autystyka. Jej funkcjonowanie wśród ludzi było wyraźnie upośledzone -  nie znosiła kontaktu fizycznego, nie potrafiła odczytywać cudzych emocji, miała problemy z odnalezieniem się w świecie niedopowiedzeń i metafor. Rzeczy powiedziane nie wprost były dla niej niezrozumiałe. Jednocześnie potrafiła doskonale wczuć się w sposób myślenia zwierząt - szczególnie upodobała sobie krowy. Do tego miała umysł, który działał …

Zakurzone kino - seans pierwszy

Obraz
Dziś w programie "oldskulowe" poprawiacze humoru. 
Trudno powiedzieć, żeby to były filmy mojej młodości, jako że powstały kilkadziesiąt lat przed moimi narodzinami, ale po ich obejrzeniu mam ochotę zakrzyknąć "Ach, gdzie się podziały tamte filmy, piękne kobiety, mężczyźni przystojni jak bogowie, tamto doskonałe aktorstwo i niebanalne scenariusze!" Z tego okrzyku możecie wywnioskować, że mi się podobało. I słusznie.


Dźwięki muzyki / The Sound of Music musical z 1965 r.


Klasyka musicalu. Czy jest ktoś, kto tego nie widział? Tak - ja. W zeszłym tygodniu obejrzałam po raz pierwszy w życiu, ale bez wątpienia nie ostatni. Film wszedł szturmem do mojego repertuaru antychandrowego.


Fabuła
Akcja toczy się w Austrii pod koniec lat 30. XX w. Maria chce zostać zakonnicą, jednak mimo swego ogromnego uroku najwyraźniej nie ma do tego predyspozycji - spokój i posłuszeństwo nie leżą w jej naturze. Mądra matka przełożona chce, by dziewczyna poznała świat poza kościelnymi murami i wysyła…

Salonik odrzuconych

Obraz
Aż wstyd się przyznawać, że się nie przeczytało takich książek. Dzieła są znane i wychwalane, a Autorzy to Ktosie przez duże K. Ale nie po drodze mi z nimi i nie wiem, w imię czego miałabym się zmuszać.
Obie książki mają podobną wadę (rzecz jasna, to wada subiektywna, dla innych może to być zaleta) - są przegadane. Tematyka obu jest fascynująca i liczyłam, że je pochłonę, niestety zamiast chłonięcia nastąpiło zatonięcie w potoku słów.
Ian McEwan to pisarz-instytucja, z którym, po doskonałej "Pokucie", bardzo chciałam kontynuować znajomość. Trafiło mi się akurat "Dziecko w czasie", powieść o młodym małżeństwie, których mała córeczka pewnego dnia znika. Temat poruszający, początek książki wielce obiecujący - McEwan doskonale odmalował szok i niedowierzanie rodziców, a później powolną destrukcję związku po stracie. Potem jednak fabuła zaczęła się rozłazić w nieskoordynowanych kierunkach, które prawdopodobnie dokądś prowadziły, ale ja się nie dowiem dokąd, bo porzuciłam …

Wygrzana w afrykańskim słońcu

Obraz
Mimo, ze wiosna ostatnio nieco oklapła, przez kilka ostatnich popołudni mogłam do woli wygrzewać się w gorącym słońcu Botswany. Siedziałam na werandzie domu z mma Precious Ramotswe, kobietą słusznej postury, o bolesnej przeszłości, ale dobrym sercu i dużej dozie zdrowego rozsądku, niezależnej, ciekawej świata i ludzi, zakochanej w swoim kontynencie. W wolnych chwilach popijałyśmy herbatkę z czerwonokrzewu, a kiedy zjawiał się klient Agencji Detektywistycznej Nr 1 przesiadałyśmy się do lekko zdezelowanej białej furgonetki i ruszałyśmy w poszukiwaniu rozwiązania zagadki.
Niesamowicie przyjemna książka. "Przyjemna" to najwłaściwsze  słowo - nie oczekujcie thrillera, mrożących krew w żyłach morderstw i szaleńczych pościgów. Wszystko tutaj toczy się w spokojnym afrykańskim tempie. Sama mma Ramotswe przypominała mi Murzynki widywane na ulicach w Anglii - rozłożyste w biodrach, we wzorzystych sukienkach, z dziećmi w chustach zamotanych na plecach, poruszały się ze stoickim sp…

Literatura pokrojona, czyli dziwne zjawisko Książek Wybranych

Obraz
Nie będzie wcale o krojeniu książek piłą (chociaż zjawisko jest, moim zdaniem, pokrewne), tylko o zbiorkach książek wydawanych przez Reader's Digest. Niby wiedziałam do tej pory, że coś takiego istnieje, ale bliżej się nie zetknęłam, a świadomość, że książki opublikowane w tych zbiorach są "skrócone" kazała mi je omijać szerokim łukiem.
Ostatnio jednak moja siostra przyniosła mi taki zbiorek, który od kogoś pożyczyła, z poleceniem przeczytania jednej z książek. Ona czytała ją kiedyś w oryginale i bardzo jej się podobała - mowa o "Białej ciemności" Jamesa Vance'a Marshalla. Pomyślałam, że nie ma głupich, po prostu poszukam normalnej wersji. Okazało się jednak, że w Polsce w ogóle nie wyszło tłumaczenie całości, a że nie zależało mi aż tak, żeby zdobywać wersję oryginalną, poddałam się i przeczytałam.
Może bym się nie skusiła, gdyby nie tematyka, która przyciąga mnie jak magnes - zagubiona jednostka pośrodku Antarktydy. Przyznaję się do tej grzesznej słabości, …

Kwiecień cykliczny

Ostatnio jakoś dobrze mi się pisze notki 'z cyklu'. Niepostrzeżenie zaczęłam prowadzić nieregularny cykl wpisów (regularność nie jest moją mocną stroną) "Niezwykłe kobiety", w którym omawiam książki i filmy dotyczące ciekawych, a często zapomnianych postaci kobiecych.
Mam jednak pomysł jeszcze na dwa kolejne cykle filmowe. Tak, wiem, że to zasadniczo blog o książkach, ale od kina jestem uzależniona w podobnym stopniu. Kiedy brak mi czasu, oglądam więcej niż czytam, a jak już zobaczę coś ciekawego, bardzo chcę się tym z Wami podzielić. W związku z tym prawdopodobnie pojawią się u mnie dwie filmowe serie:
1. "Przykurzone kino", czyli klasyka filmowa od początku XX w. - wszystko to, co warto zobaczyć, a dotąd nie miałam okazji. Przyznaję się, że mam duże braki w tym zakresie, ale jeszcze większe chęci. Ostatnio zauważyłam, że "starocie" relaksują mnie lepiej niż współczesne komedie.
2. "Literatura na ekrany!" - czyli jak łatwo się domyślić, ek…

OkRRRopny stosik maRRRcowy

Obraz
Oczywiście okrrrropne są tylko rozmiary, bo w ogóle to jest cudowny ;) 
W ramach postanowień noworocznych obiecałam sobie, że będę kupować książki tylko w miesiącach z literką R. Wnioski z realizacji:  1. Oj, ciężko było. 2. Skończyło się kompletnym szaleństwem zakupowym. 3. Ograniczenie ogólnie jest słuszne, bo przez styczeń i luty i tak nie przeczytałam żadnej własnej książki, tylko "wykańczałam" pożyczone, a zakupy i prezenty zeszłoroczne pokrywały się kurzem. Jeszcze mi dwie z biblioteki zostały, potem zamierzam przeczytać pożyczone od ludzi, żeby je wreszcie móc oddać, więc tak w okolicach września ;) zabiorę się za własne...
Szaleństwo zakupowe zostało sprowokowane przez księgarnię Matras. Prawie wszystkie są z ich promocji, a większość kosztowała ok. 4,90 zł - takiej cenie, przyznacie, nie można się oprzeć.  Najdroższa była książka "Kwiaty śliwy w złotym wazonie" upolowana na Allegro za 20 zł, ale dla równowagi Mendoza jest egzemplarzem recenzenckim (za który zres…