Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2010

Dziewczyna z Bullerbyn

Obraz
Vladimir Oravsky, Kurt Peter Larsen i Autor anonimowy
Od Astrid do Lindgren
Powieść biograficzna Wyd. Czarne, Wołowiec 2009
ss. 160
"- (...) Jak tam się wspaniale żyło! Nie tylko nam z rodzeństwem, ale również córce pastora i... - ciągnęła Astrid, nie słuchając niczego innego prócz własnych myśli. - Zjadłaś wczoraj ostatniego sucharka? - A propos: bułeczki i sok na plebanii! Jak cudnie! Świetnie się bawiliśmy, my, czyli dzieciarnia! I Sowie Drzewo - przypomniała sobie i się uśmiechnęła. (...) - Bułeczki pasowałyby też tutaj, i to teraz, zaraz - stwierdziła Zarah (...). - I wszystkie te nasze pomysły, figle, psikusy! Jedna wielka hałastra bawiących się i dokazujących dzieci! I jeszcze Sowie Drzewo... - Nie odmówiłabym plastra szynki - westchnęła Zarah i usiadła na łóżku, chowając podbródek w dłoniach. - A potem przyłączała się Ingegerda, mała ślamazara! Kochany dzieciak! Pamiętam dokładnie dzień, w którym się urodziła. Taka śliczna, krucha, tak jak Lasse! Mówię ci, Zarah.. - Przestań już - p…

Zagubiona w czasie

Obraz
Jeanette Winterson
Dom na krańcu czasu
Wyd. Znak, Kraków 2008 ss. 273 

"- Od czasów rewolucji przemysłowej, która (...) rozpoczęła się od wynalezienia przez Jamesa Watta maszyny parowej w roku 1769, nasz świat porusza się coraz szybciej. Przez większą część swej historii człowiek poruszał się z prędkością własnych nóg, a najwyżej z prędkością konia, którego dosiadł.  Teraz potrafi przelecieć samolotem z jednego końca świata na drugi w ciągu kilku godzin. Jego fabryki wytwarzają w godzinę więcej towarów, niż dawny rzemieślnik mógł ich wyprodukować przez całe życie. Nie wystarczają nam już powolne przemiany pór roku. Teraz hodujemy żywność w sztucznym świetle, nasze kury znoszą jajka przez cały rok, bo nie wiedzą, kiedy jest zima. (...). To dziwne, bo choć wiek maszyn i komputerów obiecywał śmiertelnikom więcej czasu, w rzeczywistości mamy go jakby coraz mniej. Za szybko zużywamy czas, podobnie jak inne bogactwa Ziemi. Ludzie nie rozumieją Czasu, ale nim manipulują. W efekcie czas nie je…

Wróciłam, ale gdzie indziej

Obraz
Wróciłam z wakacji - fizycznie jakiś czas temu, wirtualnie dopiero teraz. Pobyt w krainie z gatunku sielsko-anielskich ukoił nieco moją ostatnio zmaltretowaną psychikę i naprawił zepsuty humor. Ciekawe, że czasem rozwiązania i odpowiedzi same do nas przychodzą wtedy, kiedy ich potrzebujemy, chociaż ich nie szukamy. Ja na przykład musiałam pojechać na drugi koniec Polski, do zabitej dechami wsi, za którą już nic nie ma, tylko góry i lasy, do losowo wybranej kwatery (która zresztą okazała się cudownym miejscem i ciągle do niego tęsknię), żeby tam znaleźć przybite na ścianie ukojenie, którego się bynajmniej nie spodziewałam. Ukojenie to miało postać Dezyderaty, autorstwa Maxa Ehrmanna - tekst jest dość znany, ale jakimś cudem nigdy wcześniej się z nim nie zetknęłam. Był gotową odpowiedzią na wiele moich rozterek. Oczywiście sam tekst nie rozwiąże życiowych problemów, ale może wzmocnić tą jedyną osobę, która jest zdolna tego dokonać, w tym wypadku - mnie.  To dobry drogowskaz. Przytaczam …